À tout le monde

Pochwalcie się tu waszymi pracami, tak graficznymi jak i piśmienniczymi, może opowiadania? A może ktoś z was trafi do alei zasłużonych a jego dzieła na stałe trafią do świata gry jako księgi lub ikony ( skarb w grze ;) )
Awatar użytkownika
Ponczek
Posty: 296

À tout le monde

Post#1 » 30 mar 2018, 4:44

Obudziłam się. Jak zawsze gdy miałam wolne, wstałam grubo po południu. Znowu pół dnia stracone na jakieś bezsensowne sny które i tak zapomnę gdy tylko otworzę oczy. Pies leżał między moimi nogami, leniwie zipiąc. Zsunęłam się z łóżka, ubrałam i nałożyłam okulary. Łyknęłam leki, wstawiłam wodę na kawę i wyprowadziłam psa. Na ulicach pełno było ludzi, jak zawsze w swym okropnym pędzie. Byle szybciej, byle zdążyć. Ruda się wysikała. Spojrzałam w stronę parku miejskiego. Wcale niedaleko, a jednak nie chce mi się tam iść. Ruda spojrzała na mnie zniecierpliwiona. Gdyby potrafiła mówić, pewnie nieźle by mnie zgnoiła. Przez chwilę się zastanawiałam, jednak w końcu poszłyśmy do domu. Ruda od razu mnie wyprzedziła. Nim doszłam do drzwi, zdążyła naszczekać na dwójkę sąsiadów. Ludzie dzielą się na trzy typy - tych którym darcie mordy Rudej nie przeszkadza, tych którzy każą jej spierdalać, oraz tych mających tak wyjebane, że nawet nie zauważają, że mały pokurcz łapie ich za nogawkę. Ci dwoje należeli do tej drugiej kategorii. Nasłuchałam się jakichś bezsensownych kazań i weszłam do mieszkania. Woda z czajnika prawie całkiem wyparowała, a on sam zaczynał śmierdzieć. Wyjęłam duży kubek, nasypałam do niego kawy rozpuszczalnej i zalałam go resztką wrzątku. Ilość cukru jaka trafiła do kubka mogła śmiało konkurować ze słoikiem nutelli. Otworzyłam lodówkę. Nic nie ma. Jak zawsze. Chyba każdy zna to uczucie, gdy patrzy się ślepo w tuzin produktów w lodówce i nie widzi nic do jedzenia. Wzięłam mleko, wyjęłam toster z szafki, wczorajszy chleb i zrobiłam sobie tosty z kawą. Bardzo pożywny posiłek, polecam. Weszłam do pokoju, postawiłam żarcie na biurku i włączyłam laptop. Wpisałam hasło tak głupie, że powinni mnie za nie ponownie wysłać do szkoły podstawowej. Od razu uruchomił mi się komunikator Kaidan. W sumie tyle ludzi teraz używa wszczepów, że zwykła sieć powoli odchodzi do lamusa. Tyle, że mnie nie stać na wszczepy. Na nic co mi tak naprawdę potrzebne mnie nie stać. Moje pierdolone szczęście. Puściłam sobie jakiś aragański metal. Ta, muzyka Wijącego się. Iks de. Dostałam prywatną wiadomość. Nawet nie musiałam patrzeć, by wiedzieć od kogo. Ostatnimi czasy ciągle piszemy. Jak tak pomyślę, to nie wiem jak bym dała sobie radę bez tych rozmów. Ludzie w rzeczywistości na ogół mnie wkurwiają. Sami hipokryci i ignoranci. Napiłam się kawy i wzięłam kęs tosta. I jak tu przytyć? Nie jestem chuda, bo brzydzę się jedzeniem, czy coś. Po prostu nie chce mi się jeść. Może to przez depresję. Ale nie zdaje mi się bym ją miała. To raczej takie ciągle nawracające stany melancholii i przygnębienia. Tak se tłumacz. Tak naprawdę, to pewnie tylko wymówka, by nie iść do lekarza. Jakbym mogła uniknąć tego spotkania. Przejrzałam kilka stron w sieci i zaczęłam pisać na Kaidanie. Znajomi polecili mi kilka ciekawych książek. Sama próbuję pisać, głównie fantasy, w dawnych czasach naszego kontynentu, gdy jeszcze żyły potwory i inne dzikie węże. Czasy gdy trwała na nim wojna trzech frakcji. Wojna którą znamy już tylko z legend. Było to w dwa i pół tysiąca lat temu. Taaak… Bardzo lubię dawną historię. Ktoś wrzucił jakiś głupi filmik. Zaczęłam rysować. Jak zawsze jakąś laskę milion razy ładniejszą ode mnie. Gdy widzę inne dziewczyny na ulicy, to czuję zazdrość i gniew na los który pokarał mnie byciem… mną. Jednak nie przeszkadza mi to w rysowaniu ładnych dziewczyn. Może to tylko odzwierciedlenie marzeń o byciu kimś innym. Naszło mnie na myśli egzystencjalne. Szkic był gotowy, teraz kolorowanie. Ruda, czy blondi? Zrobiłam szatynkę. Spojrzałam na zegarek. Dziewiętnasta. Wyszłam z psem, ugotowałam sobie ryż z kurczakiem i kurkumą, a potem usiadłam do książki. Kurde, też chcę umieć tak pisać. W sumie było to osiągalne marzenie. Jedno z niewielu takich. Skończyłam czytać i włączyłam sobie grę. Niby są dobre mmorpgi w VR, ale nie zgadniecie, nie stać mnie na zestaw VR. Kurde, nawet konsoli sobie nie mogę kupić. Materialistka. Skończyłam o dwudziestej drugiej. Znowu wyszłam z psem i zjadłam płatki z mlekiem. Znowu pisałam na Kaidanie. Trochę posiedzieliśmy. Wywiązała się rozmowa o mnie. Bardzo długi czas wymawiałam się z wchodzenia na głosowy, twierdząc, że nie mam mikrofonu. Niektórzy z nich mieli wszczepione mikrofony. No cóż, gdy w końcu odważyłam się odezwać, okazało się, że nie jest aż tak źle. Mimo to od tamtego momentu minęło trochę czasu, a ja byłam na głosowym tylko dwa razy. Wszystko przez moje pierdolone szczęście. Złapało mnie moje cykliczne przygnębienie 'aka' stan depresyjny. Nienawidzę żyć, ale boję się umrzeć. Tak chyba można określić moją egzystencję. Świadomość, że zawsze będziesz samotnym i nigdy nie będziesz w pełni sobą, nie wpływają zbyt pozytywnie na twój poziom szczęścia. W skali od 1 do 10, jak bardzo jest ci źle? Ponad 9000. Ciągłe żartowanie ze wszystkiego pozwala mi nie oszaleć. Gdybym mogła, bardzo chętnie przestałabym istnieć. Najlepiej gdybym nigdy się nie urodziła. Gdy patrzę na moje powody do życia, to widzę psa który miałby lepiej u kogoś innego, opowiadania których nigdy nie wydam, masę rysunków ładnych lasek i przyjaźń z gościem który brutalnie mnie sfriendzonował tekstem "nie mógłbym być z tobą". Chociaż wcale mu się nie dziwię i nie mam mu tego za złe. No może mógł to lepiej ująć. W każdym razie nie widzę nic, dlaczego warto byłoby żyć. No, jest niby nadzieja, że pewnego dnia w końcu będę mogła być sobą i odnajdę szczęście, ale z każdym dniem coraz mniej w to wierzę. Wystarczy że spojrzę w lustro, by wiedzieć, że gówno z tego będzie. W jednym z mych opowiadań kobieta stoi na krawędzi dachu wieżowca i ma zamiar skoczyć, jednak przypadkowy mężczyzna ją od tego odwodzi. Udziela jej wsparcia. Czy mi ktoś go udzieli? Tak naprawdę jak wielu ludzi by mnie nie otaczało i tak jestem sama. Czemu to piszę? Pewna moja ukochana piosenka mówi:

À tout le monde
À tout mes amis
Je vous aime
Je dois partir
To są ostatnie słowa
Które kiedykolwiek wypowiem



I one mnie uwolnią.
Pyszna Malinowa Gejka

Wróć do „Wasz dorobek”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości