Tam gdzie diabeł mówi dobranoc

Pochwalcie się tu waszymi pracami, tak graficznymi jak i piśmienniczymi, może opowiadania? A może ktoś z was trafi do alei zasłużonych a jego dzieła na stałe trafią do świata gry jako księgi lub ikony ( skarb w grze ;) )
Awatar użytkownika
Ponczek
Posty: 296

 Tam gdzie diabeł mówi dobranoc

Post#1 » 24 sty 2018, 13:54

Wstał krwawy księżyc.
Zebrali się na środku placu, dwunastu ich było. Sześciu mężczyzn, sześć kobiet. Wokół ołtarza z kamienia pod którym stał chram z brązu.
I wystąpił przed nich jeden, najstarszy kapłan. Posypał on siarki z żelazem wokół ołtarza. A za nim stanęła najstarsza z kobiet. I włożyła do chramu paciorki w krwi pożoga umoczone. I tak kolejni z nich przyozdabiali ołtarz kośćmi i czarnymi kwiatami, i [chram] krwią demonów wypełniali. Aż najmłodsza z kobiet wyszła na środek. Ale nie położyła niczego. Zdjęła zaś swą plugawą szatę i położyła się naga na ołtarzu. I powrócił najstarszy, dzierżąc w dłoni sztylet z kości czarnej. I zatopił je w piersi nagiej kobiety. Wyjął z niej serce czarne i bijące, i włożył je do chramu. I ciemność zapadła, jakby księżyc zgasnął. Ale on świecił na ołtarz. A na nim stał demon, istota plugawa i mroczna, i pożarł serce kobiety. A potem wybuchł czerwonym światłem zalewając wszystkich swą krwią przebrzydłą.
 
Johann Kunsberg - zakonny inkwizytor w swej "Księdze Plugawej" o aragańskim obrzędzie pocałunku demona, a.d. 487

*

Kobieta otworzyła oczy i z trudem zeszła z kamiennego stołu. Zobaczyła że jest naga i cała pokryta ciemną krwią. Rozejrzała się wokół, wysilając wzrok w ciemnościach, aż dostrzegła tuzin ciał w czarnych szatach, również całych zakrwawionych. Wszyscy byli martwi. Obejrzała się za siebie i zauważyła że kamienny stół na którym leżała, tak naprawdę był ołtarzem, a u jej stóp znajdował się chram. Wszystko było zakrwawione i osmalone, zupełnie jakby spłonęło i zostało zalane krwią. Nagle usłyszała głos.
- To moje dzieło. - zabrzmiało jakby z każdej strony, niczym wielki dzwon, wiercąc jej uszy swym sykiem. - Nie… Nasze.
- Gdzie jesteś? - zapytała wystraszona, rozglądając się nerwowo wokół - Kim jesteś?
- Przecież wiesz… Wiesz… - powtórzył syczący głos jakby prosto do jej ucha - Teraz… Jestem… Tobą! - zaśmiał się obłąkańczo.
- Odejdź. - powiedziała ze strachem w ser…
- Taaak… Nie ma go. Zabrałem je… Zjadłam je... Pożarliśmy je… Twoje czarne jak noc serce w którym biła krew naszego Pana.
Araganka wybiegła z kręgu, chcąc czym prędzej uciec od źródła syczącego głosu.
- Nie uciekniesz… Nie możesz. Nie ode mnie… Nie od nas!
Nagle stanęła jak wryta. Nie mogła się poruszyć, nie czuła nawet chłodnego nocnego powiewu. Nic nie widziała. Całkowita ciemność. Pustka. Otchłań. Nie było  nic prócz jej myśli. I głosu.
- Nie uciekniesz. Jesteśmy związani, jesteś moja... - zasyczał. Głos zdawał się słabnąć  zanikać, aż całkowicie ustał.
- Nie bój się. - usłyszała drugi głos, łagodniejszy i spokojniejszy. - Nie masz się czego bać. Nic ci nie grozi.
- Ki…
- Ćśśś… - przerwał jej głos - Nic nie mów. Już jest dobrze, nic ci nie grozi.
Nagle zobaczyła przed sobą wysoką postać. Stała do niej tyłem.
- Widzisz to? - rozpostarła szeroko swe długie ręce, jakby wskazując coś. - Pustka. Nicość. Piekło. Niebo. Otchłań…
- Nie rozumiem. - odpowiedziała nieco już spokojniejsza. Zauważyła że nie czuje strachu. Ani chłodu. Nie czuła nic.
- To miejsce w którym nie ma nic. Smutku, bólu, cierpienia, nienawiści, zimna, ciepła, miłości, rozkoszy, przyjemności ani szczęścia. To więzienie w którym nas zamknięto. To twoja dusza. - odwrócił się w jej stronę. Zobaczyła, że przypomina wielkiego araganina o szkarłatnej skórze. Jego rogi zdawały się połyskiwać, mimo braku jakiegokolwiek źródła światła w niekończącym się mroku. - Teraz ją dzielimy. Ja. Ty. Ona.
- Jaka Ona? - zapytała nie mając pewności czy chce poznać odpowiedź.
- Naamah. Moja siostra. Teraz jej tu nie ma, nie lubi takich miejsc. Strzeż się jej. Ona nie jest wierna naszemu Panu.
- Kto jest waszym Panem?
- Czy to nie oczywiste? Ten który ma milion imion. Ten którego krew płynie w twych żyłach. Ten który pewnego dnia pożre świat i wyzwoli nas z Otchłani. Z czasem wszystko ci wyjaśnię. Ale teraz idź spać. Dobranoc. - szepnął jej do ucha.
 
*
 
Otworzyła oczy. Leżała przykryta wilczymi skórami obok dogasającego ogniska. Wstała. Zobaczyła że przy ognisku leżała jej torba, ubrania i kusza. Znajdowała się w swoim łowieckim oboziku ukrytym pośród krzewów w lesie. Słyszała śpiew ptaków i szum drzew. Widać miała tylko zły sen.
- Jesteś tego pewna? - syczący głos nagle ukłuł ją w tył głowy, aż upadła na kolana. Głos zniknął tak samo szybko jak się pojawił…
Pyszna Malinowa Gejka

Wróć do „Wasz dorobek”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości